Klaps to nie bicie, a dobry sposób wychowawczy – mówią jedni. Kary cielesne szkodzą i nie należy ich stosować. – podkreślają drudzy. Niezależnie od tego, do której grupy się należy, faktem jest, że kary cielesne bywały przez wieki wymierzane w domu, szkole i w ramach obowiązującego prawa. Jeżeli zastanawiasz się, czy każda kara zahacza o przemoc lub chcesz poznać konsekwencje przysłowiowego klapsa, w niniejszym artykule pochylamy się nad problemem w odniesieniu do realnych przykładów, badań i opinii specjalistów.

Przemoc stara jak świat

Kara cielesna, inaczej fizyczna, to jeden z najstarszych „wynalazków” ludzkości. Od samego początku człowiek zauważał, że zadawanie bólu i stosowanie przemocy jest odczuwalną karą. Faktycznie – poniża, gnębi, odstrasza. I o ile przez wieki fizyczne kary były czymś naturalnym (a w niektórych regionach świata nadal są) wobec przestępców, o tyle zastanawia, dlaczego jeszcze niedawno dotyczyły dzieci. A może nadal dotyczą?

Większość osób pamiętających PRL ma w pamięci wspomnienia dotyczące nauczyciela, który przemierzał klasę z liniałem w dłoni i bez wahania bił nim po rękach uczniów, nierzadko bez szczególnego powodu. Dziś taka sytuacja, nagrana na przykład ukrytym smartfonem, gwarantuje aferę na skalę całego kraju i publiczną debatę nad stosowaniem przemocy w procesie edukacyjnym. Jak widać, nie na przestrzeni wieków, a jedynie dekad zmienia się postrzeganie problemu stosowania kar cielesnych.

Polska, podobnie jak Niemcy, Grecja, kraje Skandynawii czy Hiszpania, prawnie i oficjalnie zakazuje stosowania kar cielesnych – zarówno w domu, jak i w szkole. Warto nadmienić, że w wielu państwach, bardziej rozwiniętych choćby pod względem gospodarki, przepisy odnoszą się jedynie do szkół. O ile bicie rózgą czy, nomen omen, dyscypliną kojarzą się z zamierzchłymi czasami, o tyle problem stosowania fizycznych kar wobec dzieci bynajmniej nie jest wymyślony.

Do krajów, które zachowują „przywilej” wymierzania kar cielesnych wobec dzieci w domu, należy Wielka Brytania. W brytyjskich przepisach znajduje się zapis dotyczący „racjonalności” wymierzanych kar, która usprawiedliwia danie klapsa. Zakazane jest natomiast bicie, które pozostawia ślady i jest wykonywane za pomocą narzędzi, np. pasa lub kija. Nic dziwnego, że międzynarodowe i brytyjskie organizacje zainteresowały się tematem i postanowiły wpłynąć na zmianę przepisów, które wcześniej nie wykluczały kar cielesnych z użyciem narzędzi.

Klapsem do głowy

Brytyjską opinią publiczną co jakiś czas wstrząsają kolejne doniesienia o przekroczeniu wszelkich granic przez agresywnych rodziców, co podgrzewa atmosferę wokół tematu zmiany dotychczasowych przepisów. Nie dalej jak kilka lat temu głośnym echem na całym świecie odbiła się wstrząsająca historia ojca, który uderzył swojego synka ogrodową trzciną.

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł wtedy, że Wielka Brytania nie dość ostatecznie broniła interesów chłopca, umożliwiając rodzicielowi na zastosowanie tej brutalnej, choć rzekomo mieszczącej się w ramach „racjonalności” kary.

Pod presją wielu organizacji, w latach 2016-2017 obserwujemy stopniową prawa, które ma służyć ograniczeniu wymierzania dzieciom jakichkolwiek kar cielesnych. Przyszłość pokaże, jak Brytyjczycy ocenią i zastosują się do nowych przepisów. Szczególne ograniczenia wiążą się wiekiem – pod żadnym pozorem nie można karać najbardziej bezbronnych dzieci, poniżej 3. roku życia. Problem jest złożony, ponieważ osobne procedury dotyczą poszczególnych podmiotów tworzących Zjednoczone Królestwo. A jak zapatrują się na niego nasi rodacy, licznie zamieszkujący UK?

W 2012 roku ośrodek TNS OBOP przeprowadził badania, w których zapytano Polaków o stosunek do przemocy wobec dzieci. Okazało się, że aż 68% nie widzi problemu w dawaniu klapsa, kiedy zachodzi stosowna okoliczność, a dla 38% „lanie” nie jest niczym złym.
Poparcia dla nowelizacji przepisów z 2010 roku nie zadeklarowała nawet połowa badanych. Co więcej, zwiększyła się liczba jej przeciwników. Psychologowie podkreślają, że problem ujawnia naturę wielu Polaków, którzy w procesie wychowawczym łatwiej karzą, niż nagradzają. Okazuje się, że choć sami doświadczaliśmy przemocy w dzieciństwie, w zderzeniu z samodzielnym wychowywaniem powielamy pewne zachowania.

Oczywiście, nie jest tak, że większość rodziców bez opamiętania prześladuje i maltretuje swoje dzieci, stosując wobec nich perfidne i brutalne metody. Każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek rozróżnia symbolicznego, incydentalnego „klapsa” od regularnego bicia np. pięścią lub ciężkim, metalowym przedmiotem. Eksperci wskazują jednak, że przemoc jest przemocą, a dobrze wychować człowieka można bez podnoszenia na niego ręki, co wymaga powstrzymywania się od agresji nawet w jej łagodniejszych przejawach.

Zachodnie badania z ostatnich lat pokazały, że „klapsy” są cokolwiek nieskuteczne. Dzieci, które obrywają za niepożądane zachowania, zaledwie po kilku chwilach… są w stanie je powtórzyć. To udowadnia, że fizyczne karanie nie przynosi pożądanych przez rodziców, bezpośrednich skutków. Nie każdy klaps okazuje się traumą, z którą trudno sobie poradzić w dalszym życiu, lecz faktycznie agresja nawet w umownie lżejszych formach sprzyja pojawianiu się lęków, depresji czy innych problemów natury psychicznej.

Konsekwencje dla rodziców

Wspomniany Kodeks Karny nie pozostawia wątpliwości – za działanie na szkodę czyjegoś zdrowia grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Pamiętaj też, że „kto uderza człowieka lub w inny sposób narusza jego nietykalność cielesną, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.

Niestety, wciąż wielu bezwzględnych rodziców nie spotkała żadna kara za prawdziwie poważne pobicia czy prześladowania własnych pociech. Narasta jednak społeczna świadomość problemu, istnieją także niespotykane wcześniej możliwości udokumentowania przemocy, na przykład za pomocą dyktafonów, ukrytych kamer czy smartfonów, którymi dysponują nawet najmłodsi.

Co paradoksalne, zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa może złożyć jedynie dorosły Polak – czyli np. współmałżonek lub sąsiad. Jeżeli bezpośrednie zagrożenie dla życia lub zdrowia dziecka jest wiadome organom państwowym i samorządowym, pracownik socjalny ma prawo odebrać dziecko, kierując je do innego członka rodziny, rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej. Rodzicowi pozostaje wtedy zażalenie do sądu i oczekiwanie na rozstrzygnięcie.

Z kolei w Wielkiej Brytanii dziecko może liczyć na realne, całodobowe wsparcie. Darmowa infolinia Childline działa przez całą dobę, a co najistotniejsze: numer nie zapisuje się w historii połączeń i billingach. Łatwo go zapamiętać: 0800 1111. Jeżeli wiesz, że jakieś dziecko w UK pada ofiarą przemocy domowej, nie pozostawaj obojętnym. Odezwij się do NSPCC, organizacji czuwającej przez 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Wystarczy telefon (0800 800 5000), SMS (88858) lub mail help@nspcc.org.uk. Prawnych i praktycznych porad związanych z ryzykiem przemocy i molestowania seksualnego nieletnich udziela organizacja Stop It Now. Numer telefonu to 0808 1000 900, a strona internetowa: www.stopitnow.org.uk.

Kary cielesne – przeżytek czy sprawdzona metoda

Podsumowując krótki artykuł, który siłą rzeczy jedynie sygnalizuje pewne problemy i zachęca do pogłębionej analizy, warto zastanowić się, na ile kary fizyczne stanowią relikt przeszłości, a w jakim stopniu nadal są jednym z elementów wychowania Polaków, również tych mieszkających w Wielkiej Brytanii.

Badania i doniesienia medialne nie pozostawiają złudzeń – wciąż w wielu domach dochodzi do aktów przemocy. Mimo że się powinno się rozróżniać klapsy i agresję słowną od brutalnego znęcania, zdaniem specjalistów żadna kara cielesna nie ma pozytywnego wpływu na wychowanie.

Dla wielu młodych rodziców dawanie klapsów jest zwyczajnie nieetyczne i obce. Istnieje szansa, że z biegiem lat w ich ślady pójdzie większe grono Polaków, a niepotrzebne karanie zostanie zastąpione skuteczniejszymi i bezpieczniejszymi formami wychowania. Dziecko może uczyć się na własnych błędach, rozwijać logiczne myślenie i chłonąć wartości w innych okolicznościach, niż po „klapsie”!

Przykład wielu osób, które nigdy nie zostały uderzone, nawet lekko, przez rodzica i nauczyciela, a cechują się wyjątkowo dobrym wychowaniem, pokazuje, że można. Z kolei dramat tysięcy pacjentów psychiatrów i psychoterapeutów, którzy nie radzą sobie z traumami z dzieciństwa, powinien dać nam wszystkim solidnie do myślenia.

Jeśli zaciekawił cię ten artykuł, to z pewnością znajdziesz również interesujące informacje w artykule traktującym o przemocy w rodzinie.