uszkodzenie auta po wjechaniu w dziure pothole
  • January 16, 2026
  • Blog
Social media:

Jeśli mieszkasz w UK i jeździsz regularnie samochodem, prawdopodobnie zdążyłeś już zauważyć, że stan naszych dróg nie jest najlepszy. Dziury w nawierzchni to problem, który nasilił się w ostatnich latach i przestał być tylko irytującą niedogodnością – stał się prawdziwym zagrożeniem dla naszych portfeli. Gdy Twoje auto ucierpi po wpadnięciu w dziurę, pierwszym odruchem jest pewnie przeklinanie i zastanawianie się ile będzie kosztować naprawa. Potem przychodzi pytanie – czy można jakoś odzyskać te pieniądze? Odpowiedź brzmi: można, ale nie jest to łatwe. W tym artykule postaram się wyjaśnić jak wygląda cała procedura dochodzenia odszkodowania i co możesz zrobić żeby zwiększyć swoje szanse na sukces.

Skala problemu i podstawy prawne odpowiedzialności

Zacznijmy od tego żeby zobaczyć jak poważny jest to problem w całym kraju. Dane z RAC są naprawdę szokujące – w 2024 roku do 177 lokalnych władz wpłynęło 53,015 roszczeń o odszkodowanie za uszkodzenia spowodowane dziurami. To wzrost o 91% w porównaniu z 27,731 roszczeniami z 2021 roku. Zastanawiam się czasami czy drogi faktycznie się tak bardzo pogorszyły, czy może ludzie po prostu stali się bardziej świadomi swoich praw i częściej próbują dochodzić odszkodowania. Prawdopodobnie trochę jedno i drugie.

Co mnie najbardziej uderza w tych statystykach to koszt. Admiral Insurance donosi, że średni koszt naprawy wzrósł o 20% tylko w ciągu ostatniego roku. Częściowo to efekt inflacji, ale głównie chodzi o to, że współczesne auta są coraz bardziej skomplikowane technologicznie. Kilkanaście lat temu wymiana zawieszenia to była prosta sprawa, teraz masz sensory, elektronikę, zaawansowane systemy – wszystko to kosztuje. Allianz UK wylicza, że przeciętne roszczenie to około 4,000 funtów, co jest wzrostem o 55% w ciągu ostatnich pięciu lat. To już nie jest sytuacja gdzie możesz machnąć ręką i powiedzieć “trudno, sam zapłacę i tyle”.

RAC odnotował też wzrost liczby awarii o 25% między lipcem a wrześniem zeszłego roku. Ich patrole musiały reagować na ponad 5,000 przypadków złamanych sprężyn zawieszenia, zdeformowanych kół i uszkodzonych amortyzatorów. Dla przeciętnego kierowcy taki wypadek drogowy to nie tylko kwestia pieniędzy, ale też ogromna niedogodność – brak auta często oznacza problemy z dojazdem do pracy czy załatwianiem codziennych spraw. Ciekawy jest też fakt że marzec to statystycznie najgorszy miesiąc jeśli chodzi o uszkodzenia związane z dziurami – stanowi aż 12% wszystkich roszczeń w ciągu roku. To oczywiście ma związek z pogodą – zimowe mrozy pękają nawierzchnię, potem lód się topi, woda dostaje się w szczeliny i robi swoje.

No dobrze, ale kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za te dziury? W UK odpowiedzialność za utrzymanie dróg spoczywa na lokalnych władzach, zgodnie z Highways Act 1980. Section 41 tej ustawy jasno mówi że władze drogowe mają obowiązek utrzymywać autostrady w odpowiednim stanie. Brzmi prosto, prawda? Problem w tym, że jest też Section 58 Highways Act 1980, która daje im sporą furtkę do unikania odpowiedzialności. Zasadniczo rada może się obronić jeśli udowodni że podjęła wszystkie racjonalnie wymagane środki, aby zapewnić że droga była bezpieczna. To właśnie ta sekcja jest używana przez rady lokalne w większości odmów roszczeń. W praktyce działa to tak – rada mówi “słuchajcie, my regularnie kontrolujemy tę drogę, ostatnia inspekcja była trzy miesiące temu i wszystko było w porządku, nikt nam tej dziury nie zgłosił, więc jak mieliśmy wiedzieć?”. I zgodnie z Section 58, jeśli nie wiedzieli o problemie i nie mogli racjonalnie wiedzieć, to nie ponoszą odpowiedzialności. Sąd przy ocenie takiej obrony bierze pod uwagę różne rzeczy – jaki to typ drogi, ile ruchu po niej jeździ, czy była szansa żeby rada wiedziała o problemie, czy wystawiono jakieś znaki ostrzegawcze i tak dalej.

Efekt jest taki że według danych RAC, aż 74% roszczeń w 2024 roku zostało odrzuconych. To ogromna większość. Są rady które odrzucają praktycznie wszystko – Gloucestershire, Worcestershire, Medway, Carmarthenshire i Telford odrzuciły po 99% otrzymanych roszczeń. Z drugiej strony Bridgend w Walii uwzględnił 100% roszczeń, choć trzeba przyznać że było ich tylko 52, więc trudno to porównywać z radami które dostają tysiące wniosków rocznie.

wpadniecie w pothole

Zgłaszanie dziury i zbieranie dowodów

Teraz dochodzimy do kluczowej części – co właściwie zrobić zaraz po tym jak Twoje auto wpadło w dziurę. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że większość ludzi po prostu klnie, ocenia szkody i jedzie dalej. Potem dopiero, gdy mechanik powie im że wymiana zawieszenia będzie kosztować 800 funtów, zaczynają się zastanawiać czy nie mogliby dochodzić odszkodowania. Problem w tym, że wtedy jest już za późno na zebranie porządnych dowodów.

Pierwsza rzecz, którą powinieneś zrobić – i wiem, że to brzmi oczywiste, ale naprawdę mało kto to robi – to zgłosić tę dziurę władzom. Nie tylko dlatego żeby pomóc innym kierowcom, choć to też ma sens. Głównie chodzi o to, że jeśli dziura jest w systemie jako zgłoszona, a rada nic z tym nie zrobiła przez dwa tygodnie czy miesiąc, to znacznie osłabia ich obronę w ramach Section 58. Rząd ułatwił ten proces przez stronę gov.uk/report-pothole – wpisujesz kod pocztowy i system sam Cię kieruje do odpowiedniego urzędu. Jeśli to autostrada albo główna droga A, to zazwyczaj będzie to National Highways pod numerem 0300 123 5000.

Część rad ma też swoje aplikacje mobilne. Lancashire County Council na przykład korzysta z Love Clean Streets, co jest dość wygodne bo możesz zgłosić problem od razu z telefonu, załączyć zdjęcie i aplikacja sama dodaje lokalizację GPS. Niektóre rady obiecują, że zajmą się zgłoszeniem w 24 godziny, choć w praktyce to czasem trwa dłużej, szczególnie jeśli dziura nie spełnia ich wewnętrznych kryteriów “pilności”.

No dobrze, ale wróćmy do momentu bezpośrednio po zdarzeniu. Jesteś na drodze, właśnie poczułeś ten nieprzyjemny łomot, słyszysz dziwne dźwięki z zawieszenia. Co dalej? Jeśli możesz bezpiecznie się zatrzymać, zrób to. Włącz światła awaryjne, wyjdź z auta i zobacz co się stało. Tutaj kluczowe są zdjęcia – telefon w kieszeni to dzisiaj Twój najlepszy przyjaciel w takich sytuacjach. Zrób kilka zdjęć tej dziury, ale nie tylko tak po prostu. Postaraj się pokazać jej rozmiary – ja zazwyczaj radzę klientom żeby położyli obok długopis albo monetę, coś co da pojęcie o skali. Zrób też szersze ujęcie z otoczeniem, żeby było widać znaki drogowe, latarnie, cokolwiek co pomoże później zidentyfikować dokładne miejsce.

Zapisz sobie dokładny adres albo użyj what3words – to taka aplikacja która dzieli cały świat na kwadraty 3×3 metry i każdemu przypisuje trzy losowe słowa. Brzmi dziwnie, ale naprawdę dobrze działa do precyzyjnego określenia lokalizacji. Zanotuj godzinę, datę, warunki pogodowe. Jeśli ktoś widział jak to się stało, weź jego numer telefonu – świadkowie potrafią się przydać, choć w praktyce rzadko kiedy dochodzi do tego że muszą zeznawać. Potem zajmij się autem. Sfotografuj wszystkie widoczne uszkodzenia – pękniętą oponę, wgniecioną felgę, cokolwiek co wygląda na uszkodzone w wyniku wpadniecia w pothole. Czasami uszkodzenia zawieszenia czy amortyzatorów nie są od razu widoczne, więc nawet jeśli auto wydaje się jechać normalnie, koniecznie jedź do mechanika na przegląd. Według danych Admiral Insurance, najczęściej ucierpiają opony, felgi, zawieszenie i układ kierowniczy, ale uszkodzenia mogą być różne w zależności od tego jak mocno i pod jakim kątem wjechałeś w dziurę.

Ta wizyta u mechanika jest naprawdę istotna. Nie wystarczy, że powiesz radzie “moje zawieszenie przestało działać po wpadnięciu w dziurę”. Potrzebujesz profesjonalnej opinii na piśmie, gdzie mechanik stwierdzi, że uszkodzenia są zgodne z tego typu zdarzeniem. To nie musi być jakiś super formalny dokument, wystarczy rachunek z opisem co zostało znalezione i naprawione. Zachowaj wszystkie faktury, kosztorysy, rachunki – wszystko co ma związek z naprawą. Pamiętaj że według RAC przeciętny koszt naprawy to około 590 funtów, więc to nie są małe pieniądze i warto się o nie postarać.

Jeden praktyczny przykład kiedy klient wjechał w dziurę wieczorem, zrobił zdjęcie telefonem ale bez żadnego punktu odniesienia. Następnego dnia rada naprawiła tę dziurę, a on został z niewyraźnym zdjęciem czarnej plamy na czarnym asfalcie. Rada odrzuciła roszczenie twierdząc że nie ma dowodu na to że dziura w ogóle istniała, a nawet jeśli, to nie ma pewności że była wystarczająco głęboka żeby uzasadnić szkody. Gdyby tylko położył obok długopis albo pokazał skalę jakimś innym sposobem, miałby znacznie lepsze szanse.

dochochenie rekompensaty po wpadnieciu w pothole

Składanie roszczenia i walka z odmową

Masz już wszystkie dowody zebrane, więc czas na formalne złożenie roszczenia. Pierwszy krok to ustalenie kto dokładnie odpowiada za tę konkretną drogę. To nie zawsze jest oczywiste. Autostradami i głównimi drogami “A” zarządza National Highways, ale lokalne drogi, drogi “B” i mniejsze drogi “A” są pod opieką lokalnych rad. Na stronie gov.uk możesz wpisać kod pocztowy i dowiedzieć się kto jest odpowiedzialny.

Jak już wiesz kto jest właściwy, skontaktuj się z nimi i powiedz, że zamierzasz złożyć roszczenie. Większość rad ma gotowe formularze na swoich stronach internetowych. Wypełnij go dokładnie – opis zdarzenia, gdzie i kiedy się wydarzyło, jakie są szkody, ile kosztuje naprawa. Dołącz wszystkie dowody które zebrałeś – zdjęcia dziury, zdjęcia uszkodzonego auta, faktury od mechanika, opinię na piśmie. Im więcej masz, tym lepiej.

Ważna rzecz – pisz rzeczowo, bez emocji. Wiem że jesteś wściekły bo właśnie musiałeś zapłacić 700 funtów za naprawę zawieszenia, ale rada nie interesuje się Twoimi uczuciami. Oni patrzą na fakty i dowody. Lokalne władze mają teoretycznie 28 dni na odpowiedź, jak wyjaśnia Carwow, choć w praktyce bywa różnie – niektórzy odpowiadają szybko, inni ciągną sprawę miesiącami.

Przygotuj się mentalnie na odmowę. Statystyki są brutalne – tylko 26% roszczeń zostało uwzględnionych w 2024 roku według RAC. To znaczy, że masz mniej niż jedną szansę na trzy. Nawet jeśli Ci się uda, średnia wypłata to 390 funtów, podczas gdy średni koszt naprawy wynosi 590 funtów. Więc nawet przy sukcesie prawdopodobnie nie odzyskasz wszystkiego.

Dostałeś odmowę? Nie poddawaj się od razu. Rady doskonale wiedzą, że większość ludzi zrezygnuje po pierwszym “nie” i na to liczą. Tutaj wchodzi w grę Freedom of Information Act 2000. Możesz złożyć oficjalny wniosek o udostępnienie harmonogramu inspekcji tej konkretnej drogi. Rady muszą odpowiedzieć w ciągu 20 dni roboczych. To nie jest jakaś optymalna opcja, trzeba napisać pismo, poczekać, potem przeglądnąć dokumenty, ale może się opłacić. Jeśli okaże się że ostatnia inspekcja była 14 miesięcy temu, a ich własne procedury mówią, że ta droga powinna być kontrolowana co 12 miesięcy, masz silny argument. Jak tłumaczy Everyday Rights, w takiej sytuacji rada zaniedbała swoje obowiązki i ich obrona w ramach Section 58 się sypie. Poproś też o wszystkie zgłoszenia dotyczące tej dziury. Jeśli znajdziesz, że ktoś zgłosił problem tydzień czy dwa przed Twoim wypadkiem, a rada nic nie zrobiła, to bardzo osłabia ich pozycję. Nie mogą powiedzieć, że nie wiedzieli skoro było to w ich systemie zgłoszeń.

Możesz też poprosić o informacje kiedy ta droga była ostatnio remontowana. Jeśli minęło dziesięć lat od jakiejkolwiek konserwacji powierzchniowej, to pokazuje zaniedbanie. Rząd zainwestował teraz rekordowe 7.3 miliarda funtów na najbliższe cztery lata w utrzymanie lokalnych dróg, więc teoretycznie sytuacja powinna się poprawić, ale to kwestia czasu.

Jeśli rada nadal odmawia mimo dodatkowych dowodów, ostatnia deska ratunku to Small Claims Court. Możesz samodzielnie wnieść sprawę o roszczenia do 10,000 funtów w Anglii i Walii. Opłata sądowa zależy od wartości roszczenia, zazwyczaj między 35 a 410 funtów dla typowych przypadków związanych z uszkodzeniami auta. Uczciwie mówiąc, to może być męczący proces i nie ma gwarancji, że wygrasz, więc musisz dobrze przemyśleć czy gra jest warta świeczki. Czasami lepiej odpuścić niż się męczyć przez pół roku z sądem dla 400 funtów.

Alternatywna droga przez ubezpieczenie

Może to wszystko wydaje Ci się zbyt skomplikowane albo Twoje roszczenie zostało odrzucone i nie masz siły dalej walczyć. Wtedy zostaje opcja zgłoszenia szkody do swojego ubezpieczyciela. To prostsze, ale ma swoje konsekwencje. Jeśli masz comprehensive cover, czyli pełne autocasco, możesz zgłosić uszkodzenia spowodowane dziurą. Przedstawiciele Admiral Insurance mówią, że proces jest dość prosty, ale jak tłumaczy Compare the Market, musisz być świadomy kilku rzeczy. Po pierwsze – excess, czyli udział własny. W zależności od polisy może to być od 100 do nawet 500 funtów, które musisz zapłacić z własnej kieszeni. Po drugie – no-claims bonus, czyli Twój bonus za bezszkodową jazdę prawie na pewno ucierpi. To przełoży się na wyższe składki w kolejnych latach, czasami na kilka lat do przodu.

Według badań RAC, około 39% kierowców w UK przyznaje, że miałoby problem z zapłaceniem nieoczekiwanego rachunku za 500 funtów. Dla wielu osób zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela jest po prostu jedyną realną opcją mimo, że jest droga w dłuższej perspektywie. Dobrą praktyką jest powiadomienie ubezpieczyciela o zdarzeniu nawet jeśli planujesz dochodzić odszkodowania od rady. To tworzy oficjalny zapis i daje Ci możliwość powrotu do tej opcji jeśli walka z radą nie wypali.

Niektórzy ubezpieczyciele mogą też pomóc Ci w dochodzeniu odszkodowania od władz lokalnych, choć zazwyczaj dzieje się to przez subrogację – oni płacą Ci najpierw, a potem sami próbują wyciągnąć pieniądze od rady. Oczywiście jeśli masz tylko podstawowe ubezpieczenie third party odpowiedzialności cywilnej, ta opcja w ogóle nie wchodzi w grę. Wtedy musisz walczyć z radą albo płacić z własnej kieszeni.

Przyszłość i poprawa bezpieczeństwa dróg w UK

Patrząc na wszystkie te liczby i trudności można się zastanawiać czy w ogóle jest jakiś powód do optymizmu. Szczerze? Pewne pozytywne sygnały są. Rząd faktycznie zaczął traktować problem poważnie i przeznaczy rekordowe 1.6 miliarda funtów na rok 2025/26, a łącznie 7.3 miliarda na najbliższe cztery lata. To nie są małe pieniądze.

Co ważniejsze niż sama kwota, władze lokalne po raz pierwszy muszą pokazać ile wydają na prewencyjną konserwację, a nie tylko na łatanie dziur gdy już powstały. To może wydawać się szczegółem technicznym, ale faktycznie robi różnicę. Łatanie dziur to gra w gonionego – cały czas reagujesz na problemy. Prewencyjna konserwacja to zupełnie inna filozofia, gdzie utrzymujesz drogi w dobrym stanie zanim się rozpadną. Rząd wprowadził też wieloletnie finansowanie co pozwala radom lepiej planować długoterminowe programy zamiast myśleć tylko o następnym roku budżetowym.

Niektóre rady już widzą efekty. Derbyshire County Council, która miała jeden z najgorszych wskaźników, twierdzi że liczba roszczeń spadła o 72% od maja 2025 roku, jak podaje Consumer Voice. Glasgow też raportuje znaczący spadek zgłoszeń. Oxfordshire zainwestowała 14.5 miliona funtów od kwietnia zeszłego roku w największy program konserwacji od dwudziestu lat. To są konkretne działania, nie tylko obietnice.

Dane RAC pokazują też pewną stabilizację – w 2024 roku rady otrzymały nieco mniej roszczeń niż w 2023. Może to sugerować że te wszystkie remonty zaczynają przynosić efekty. Badania opinii kierowców też dają nadzieję – w 2024 roku aż 73% mówiło że drogi są gorsze niż rok wcześniej, ale w 2025 ten odsetek spadł do 59%. Wciąż to większość i to niepokojąca, ale przynajmniej trend idzie w dobrą stronę.

Prawda jest taka że lata zaniedbań nie znikną z dnia na dzień. Nawet z tymi wszystkimi inwestycjami poprawa będzie widoczna stopniowo, nie od razu. W międzyczasie musisz być czujny na drodze, szczególnie na mniej uczęszczanych lokalnych drogach gdzie standardy utrzymania są zazwyczaj niższe. Jeździ ostrożnie, obserwuj nawierzchnię, a jeśli jednak wpadniesz w dziurę – działaj szybko. Zbierz dowody, zgłoś problem, jedź do mechanika, złóż roszczenie. Nawet jeśli szanse nie są wysokie, bez próby na pewno nic nie uzyskasz.

Wykorzystaj Freedom of Information Act jeśli dostaniesz odmowę, bo często rady liczą na to że ludzie się poddadzą po pierwszym “nie”. Jeśli możesz wykazać że rada zaniedbała swoje obowiązki – nie przeprowadzała inspekcji zgodnie z harmonogramem albo ignorowała wcześniejsze zgłoszenia – Twoje szanse znacznie rosną. A jeśli wszystko inne zawiedzie i masz comprehensive insurance, rozważ zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela, pamiętając o konsekwencjach dla excess i no-claims bonus.

Poprawa bezpieczeństwa w UK to wspólna odpowiedzialność – władz które muszą utrzymywać drogi, ale też kierowców którzy powinni znać swoje prawa i umieć z nich korzystać. System nie jest idealny, daleko mu do tego, ale wiedza jak w nim funkcjonować może zaoszczędzić Ci sporo pieniędzy i frustracji.

    • Please prove you are human by selecting the cup.
    Call Now Button